Jutro napiszę o tym, co sądzę o sztuczkach na sesjach, dzisiaj skrobnę o graniu w grupie.
Na tej zwyczajnej sesji jest sobie ten jeden biedny Mistrz Gry i paru graczy. Co gracze mogę robić, aby wszystkim grało się lepiej?
- Wspieraj odgrywanie innych – Jeżeli twój współgracz gra twardziela, to nie powinieneś swoją grą podważać jego twardości, a zamiast tego wspierać ją. Oczywiście, nie rób tego za cenę spójności gry czy swojej postaci. Czasem wystarczy, że jak jak się on wkurzy to pokażesz mu respekt a nie zwyczajnie odpyskujesz.
- Pokaż innym kim grasz - graj wyrazistymi postaciami, z wyraźnymi zaletami i wadami. Zauważyłem, że grający bardzo rzadko łapią coś, co nazywam dymnymi znakami, czyli bardzo niejasnymi wskazówkami. Jeżeli boisz się wysokości, to podkreślaj to. Jeżeli jesteś maniakiem wybuchowym, zachowuj się jak taki. Jeżeli jesteś mistrzem walki wręcz, zdradzaj to choćby w opisywaniu jak wyglądasz.
- Opisuj wygląd swojej postaci – Opisałeś na pierwszej sesji swoją postać? Na jej koniec zdążyliśmy to już zapomnieć. Podczas opisywania czynności swojej postaci podkreślaj elementy wyglądu swojej postaci, jak kolor jej ubrania czy długość jej płaszcza, pod którym trzyma swoją katanę.
- Wygrzebuj problemy innych – Jeżeli wiesz coś nieco o innej postaci jako gracz, możesz rozpocząć luźną rozmowę w temacie związanym z jej problemem. Jeżeli wiesz, że np. mści się na orkach za utratę swojego brata, to zaczep go i rozpocznij konwersacje o rodzinie. W ten sposób wydobędziesz na światło dzienne ciekawą część jego postaci*.
- Zajmuj swoje miejsce – Wyobraź sobie waszą grupę śmiałków jako jedną postać. Wojownik jest jej walecznym ramieniem, Mag głową, Tropiciel wzrokiem. Szanujcie swoje rolę w drużynie i oddawajcie innym to co ich. Niech Mag rozmawia z wielmożami, wojownik walczy, zaś tropiciel wyrusza na dzicz aby sprawdzić co przed Wami. Traktujcie innych jak ekspertów z ich dziedziny. Zamiast pytać się od razu o coś MG, zapytaj się o to gracza postaci która powinna coś o tym wiedzieć. Różnica wydaje się być mała, bo on i tak pewnie spyta się MG, ale pozwalasz specjaliście być specjalistą.
- Nie zabijaj wrogów innych – w walce może się zdążyć, że po pokonaniu swojego przeciwnika mógłbyś pomóc swojemu towarzyszowi. Zastanów się nad tym jednak, z uwagi na to, że możesz mu odebrać satysfakcje z zabicia swojego wroga. To jakbyś już prawie kogoś pokonał, a nagle on pada przeszyty strzałą – w sytuacji zagrożenia życia jest to fajne, w innych sytuacjach nie.
- Pochwal to co dobre – Jeżeli na sesji ktoś zrobił coś bardzo fajnego, coś co zasługuje na pochwałę czy choćby uniesienie kciuka do góry, powinno otrzymać swoją nagrodę. Gdyby ktoś z was na boisku strzelił by gola, krzyknęlibyście z radości, poklepali go po plecach itp.
*Oczywiście, można też zadać sobie pytanie, czy zemsta na orkach za śmierć kogoś z rodziny jest interesująca.
No i przede wszystkim, trzeba zadbać o to, żeby gracze dali sobie wzajemnie dojść do głosu. Nie może być jeden gracz dominant a reszta mu wtórująca – chyba, że odpowiada im taki typ grania, albo odgrywają takie postaci (np. wierni akolici swego guru czy coś w tym stylu). W innych przypadkach, zniechęca i izoluje od gry resztę graczy.
Zauważyłem, że często młodzi MG zapominają o takiej trywialnej sprawie. Sami, może podświadomie, więcej słów kierują do gracza-alfa kosztem innych. Efekty nie są ciekawe – od rozbicia drużyny do nawet kłótni przyjaciół w rzeczywistym świecie.
No i przede wszystkim, trzeba zadbać o to, żeby gracze dali sobie wzajemnie dojść do głosu.
Kto ma zadbać? Mistrz Gry? A jak zjedzą to jeszcze wytrzeć im buzie?
Gracz zabierający cały „czas antenowy” innym to żaden gracz alfa, tylko zwykły egoista, żeby nie powiedzieć dupek, który zapomniał, po co spotkał się z innymi na sesji.
Mistrz Gry owszem, może zwrócić uwagę, ale to nie załatwi sprawy. Prawdziwy gracz alfa potrafi aktywizować resztę graczy, samemu zapewniać im „czas antenowy”, oddawać innym inicjatywę,
To nie szkoła, nie sala lekcyjna, by Mistrz Gry robił za nauczyciela. Nikt nas nie zmusza do grania, spotykamy się dobrowolnie, by razem dobrze się bawić. Ktoś, kto tego nie rozumie, powinien zmienić hobby, a nie męczyć swoim ego innych graczy.
MG jest zwykle tym organizatorem, ale to nie to samo co opiekunem.
To chora tradycja, że wszystkie źródła zrzucają ciężar opiekowania się stadkiem na tego prowadzącego. Nie dość, że ma poprowadzić tą przygodę, to jeszcze ma wychować grających?
ByZyDyUra i jak to często bywa robienie z igieł wideł. Co za problem powiedzieć „daj mu dojść do głosu” albo „Martin też chce coś powiedzieć”. Dla mnie prowadzenie sesji jest jak prowadzenie debaty radiowej czy też telewizyjnej. Prowadzący ma prawo a nieraz obowiązek zareagować.
Od zawsze tak graliśmy, nigdy nie było z tym problemów i szczerze mówiąc pierwszy raz spotkałem się a) z rozmową o tym b) z krytyką tego…
Dziwne
Świat jest większy niż myślimy że jest.
Dla Ciebie wszystko jest ok, a komuś Mamusia Gry podtyka talerz zupy do zjedzenia, bo coś marnie wygląda.
Po części zgoda. Ale wszystko zależy od proporcji. Możesz prowadzić sesję niczym kulturalną debatę radiową czy telewizyjną. W porządku. Gorzej, gdy twoi gracze zachowują się jak chamscy politycy.
Gdy na twoje „Martin też chce coś powiedzieć”, gracz będzie odpowiadać „I co z tego, teraz ja mówię.” to nie będzie już fajnie, nawet jeśli któraś z kolei uwaga w końcu do graczy dotrze (zagrozisz brakiem PDków lub wyrzuceniem z grupy).
Dlatego uważam, tak jak Darken, że większa odpowiedzialność za „czas antenowy” spoczywa na samych graczach niż MG.
Pingback: » 30.30Pozycjonowanie w fikcji Po prostu Darken