Zaczyna się niewinnie, dowiadujemy się, że neutrina mutują. Cool.
Potem kilka skoków czasowych – widzimy scenki z różnych lat z przedziału 2009-2012.
Nadal nie ma fabuły.
Pierwsza większa katastrofa i widzimy jak samochód przebija się przez piekło w stylu japońskich inżynierów czyli „just in time”. Poziom bullshitu jeszcze w normie amerykańskiego filmu.
P. B (Poziom Bullshitu) dobija do granic, kiedy samochód w czasie ucieczki przejeżdza przez upadający szklany drapacz chmur.
Jednak najlepsze dopiero przed nami. Widzimy zaraz potem etap z nowej gry na konsole o tym samym tytule. Lecimy awionetką w kanionie i unikamy upadających wieżowców, bo jak wylecimy ponad kanion, to namierzą nas rakiety i zestrzelą. P.Z. wychodzi poza skalę i zaczyna mutować.
I tak przez ponad półtorej godziny. Na koniec mamy trochę poważniejszych emocji, trochę patosu. Ot, rzadko spotykana komedia z dużą ilością efektów specialnych.
Motto filmu: „Nie możemy uruchomić silników, bo okienko w łazience nie jest zamknięte”.
Czy polecam ten film? Dla efektów specjalnych owszem. Reszta jest nędzna, ale całokształt wywołuje emocje.
Rating: 



Czas trwania: 158 minut. Przygotujcie napoje i coś do żarcia, będziecie tego potrzebować.