Tag Archives: actual play

King’s Springs – Dogs in the Vineyard

King’s Springs – Dogs in the Vineyard

Prywatny apek, na użytek własny. Więc nie narzekać mi tutaj.

Po przybyciu do miasta, poszliście do pastora (Pride: Nie muszę wypełniać swoich obowiązków, bo sądziłem że będzie łatwo). Okazało się, że ten pospiesznie chce opuścić miasto, na co Ola wywołała konflikt o wyjaśnienie powodu tak szybkiego opuszczania miasta. Wygrałaś, zaś w samym konflikcie było parę ciekawych zagrań (uderzenie czajnikiem bo był pod ręką, ucieczka przez okno, pościg na koniu). Wydaje mi się, że nawet specjalnie tak popchnąłem konflikt, aby pokazać Ci, że da się dynamicznie zacząć. :)  Adrian z powodu pierwszej sesji chciał zobaczyć jak wygląda system konfliktów i nie włączył się do akcji.

Dowiedzieliście się o zbyt zuchwałych kobietach i niegodnym prowadzeniu się najlepszego z gospodarzy w miasteczku. Rozdzieliście się – Jacob (Adrian) poszedł do sierot, Rachela(Ola) do Gospodarza.

Sieroty to dwóch braci i ich siostra. Jeden z nich, Hiram miał narzeczoną o imieniu Konstancję, która także była sierotą. Wprowadziła się do nich, ale wszyscy spali osobno więc wszystko było jako tako ok. Abel jednak zazdrościł Hiramowi jego narzeczonej i kiedy ten drugi wyjechał po coś do pobliskiego miasta, flirtował z Konstancją – ta ze złości wykorzystała to przeciwko niemu i przespała się z nim, w ten sposób zyskując nad nim kontrolę.

Wciąga w to wszystko ich siostrzyczkę, Lavinię, którą nachodził nasz wielki i szanowny Gospodarz (Samuel) – za naradą Konstancji, wykorzystuje ona swój wpływ na Samuela. Ten wcześniej już pozbył się swoich dwóch żon, aby mieć oczyszczone pole do podrywania Lavinii, więc wszystko poszło po jej myśli.

Jacob (postać Adriana) przyjeżdża do domu sierot i po stosunkowo krótkiej rozmowie, zaczyna się konflikt o to, czy Konstancja uwiedzie Jacoba, który Adrian przegrywa.

W między czasie Rachela (Ola) zalicza dwa konflikty, pierwszy z Abelem (Pride: Zasługuje na kobietę tak samo jak mój brat), który próbował przekonać do tego, aby bezwarunkowo wsparła go, kiedy wyzna Hiramowi swój występek (przegrany). Drugi konflikt, tym razem wygrany, był z Samuelem, o to aby sprowadził z powrotem swoje żony (Pride: Jestem najzacniejszym gospodarzem, nie muszę się zajmować moimi żonami) – wygrała go, ale zaliczyła w konflikcie trafienie kosą i skończyło się na konflikcie o pierwszą pomoc, którą udzielał Jacob.

W konflikcie wyszło na to, że odwiózł ją do odległego miasta w poszukiwaniu pomocy. Wracacie po bodajże 3 dniach, sieroty przeprowadziły się do domu Samuela.

Poszedł najpierw konflikt o dostanie się do domu (były pewne nieporozumienia co chcecie zrobić, ale jak jedno z was zaczęło się dobijać, to poszliśmy w stronę szturmowania domu). Kolejny konflikt był o pierwszą pomoc w środku domu (Pomocy potrzebowała zarazem Rachela oraz Hiram, Jacob wybrał leczenie Racheli, Hiram umarł).

Śmierć Hirama spowodowało, że Konstancja sięgnęła po demoniczne moce i stała się sorcererem, Ola oddała tutaj pole Adrianowi, który nie dał rady – konflikt o magiczne uwiedzenie. Muszę powiedzieć, że okrutnie potem żałowałem, że nie opisałem ją ze skrzydłami – podbicia w rodzaju „Jej skrzydła okrywają Cię, dając Ci poczucie bezpieczeństwa” albo „Obejmuje Cię. I rękami i skrzydłami”. Bałem się jednak, żeby to nie poszło za bardzo w stronę Aweszome, Aweszome.

Rachela po porażce Jacoba podejmuje nowy konflikt, o uwolnienie z magicznego spętania wszystkich mężczyzn. Znowu Twoja postać padła, Olu, zaliczyłaś prawie trzy zgony i wtedy mieliśmy problem z zasadami ratowania postaci – czy npc może Cię uratować czy może to robić tylko inny pies. Z tego co pamiętam, pomógł Ci Abel wraz z Lavinią.

Jacob zostaje uwolniony jak wszyscy z czaru, schodząc zastaje próbującą się zabić Konstancję. Poszedł konflikt najpierw o powstrzymanie jej samobójstwa, a następny konflikt już znacznie mocniejszy, już między Rachelą a Jacobem o wyprowadzenie się z miasta Konstancji. Wygrała Rachela.

Stworzyłem to miasto źle – 3 osobne pride zrobiły lekki bałagań który trochę utrudniał Wam zrozumienie o co chodzi w miasteczku. Źle zrobiłem, wprowadzając tak mocno postać księdza oraz Samuela – gdyby nie oni, udało by się zakończyć miasteczko na jednej sesji. Złamałem procedurę tworzenia miasta i wynikły z tego same problemy.

Pozostaje też kwestia, czy tylko Pies może ratować postać która jest Badly Injured – zwłaszcza, że w grze dwuosobowej stwarza to problem (Wynik śmierć to nie 20, ale od 16-20).

Monastyr w Trzech Aktach

Monastyr w Trzech Aktach

Wstęp

Rapier w klimatach MonastyruUwaga, ten Actual Play jest zapisem sesji poprowadzonej na scenariuszu Przeciw Pierwszemu Przykazaniu. Zostaliście ostrzeżeni.

Niedługo po rozpoczęcia funkcjonowania klubu rpg w Gliwicach, miałem przyjemność wziąźć udział w sesji prowadzonej przez Trzewika w Monastyrze.

Tworzenie postaci

Zaskoczył mnie tym, że mam przygotować sobie naprawdę dowolną postać. Szczerze mówiąc trochę mnie to wkurzyło, bo nie lubię tworzenia postaci bez oparcia o żadne informacje, choćby o jakąś luźną dyskusję. Potem dopiero wywnioskowałem, że Trzewikowi chodziło o przetestowanie przygody na zupełnie losowych postaciach.

Stworzyłem postać Emisariusza Charles Raintower, który początkowo miał bazować na 5 osobowym teamie, który wszędzie jeździł z nim. Kiedy napisałem Trzewikowi, że posiadam 5 przyjaciół z wiernością na 10, powiedział, że to niemożliwe. Jednak było, co oznacza, że nawet Trzewik nie zna do końca mechaniki którą stworzył. Emisariusz to jedyna osoba, która może podręcznikowo rozpocząć grę z orszakiem większym niż 5 osób i jedyną, którą realnie na to stać. Emisariusz może z łatwością zatrudnić 10 osobowy oddział żołonierzy i przyjacila dowódzcę. Ot, taka ciekawostka.

Ostatecznie, podróżowało ze mną tylko dwóch przyjaciół – Szrama, Ragadyjski zabójca oraz Aghata, kobieta-spieg, która dostała się pod moją opiekę. Okazało się to niezwykle dobrym wyborem. Nie chciałem przyćmić innych graczy swoim teamem, który potrafił by zrobić wszystko, bez ich pomocy. Z drugiej jednak strony, zasada sojuszników czyni ten system przyjazny dla gry 2 osobowej.

Oprócz mnie w sesji pierwszej udział brał Grzegorz, z Inkwizytorem o ironicznym nazwisku Morales a także Maciek, z Ojcem Dagomirem. Z Mackiem wcześniej już grałem, natomiast Grzegorza poznałem dopiero na sesji.

Pierwszy akt

Akcja sesji toczyła się w Karze, gdzie jechaliśmy wszyscy do Stolicy, podróżując razem z powodu losu który nas ze sobą zetknął. Dotarliśmy pod wieczór do klasztoru. Większość sesji pierwszej sesji zajeło nam przeszukiwanie klasztory, zbieranie trupów, zabijanie ostatniego mnicha… Tak, zawodowo zabiliśmy mnicha, który był pod wpływem mocy jakieś małego demona.

Co na pierwszej sesji – Fajnie sobie poodgrywaliśmy postacie i się zaprezentowaliśmy. Moja postać, Charles, szukał oparcia w logicznym rozważaniu co tu się stało oraz na swoich przyjacielach, Ksiądz i Inkwizytor pokazywali, że na nich można polegać.

Trzewik rzucał krótkie sugestywne opisy, raczej dużo zostawił w naszej gestii. Na stawał za naszymi plecami, nie krzyczał znienacka, nie machał rękami. Na sesji pojawiło się parę pomocy (handoutów), w postaci listu. Wrzucił bardzo fajny pomysł podczas noclegu w kaplicy, gdzie przyśniła nam się szarża z początków Dominium, gdzie święty prowadził żołonierzy na most. Fajne emocje, jak poczytacie sobie Jesienną Gawędę, zobaczycie jak on prowadzi coś takiego, ale nie do końca. Użył on minimechaniki, która coś tam niby robiła (wyznaczała, w którym miejscu „nasze” postacie odpadają z szarży), ale bardziej dawała nam poczucie jakiejś kontroli (Iluzji tak naprawdę, to była scenka z pozorem interakcji).

W czasie teraźniejszym, co pewien czas rzucaliśmy sobie na Odwagę, tylko po to, aby wiedzieć jak mamy odgrywać postać. Fajny patent, ponieważ zadaniem rzutu było podpowiedzią dla Gracza, jak ma się teraz zachowywać, nie zaś informacjem dla MG,  że ma teraz przejąć bohatera.

Za dużo bylo wychodzenia MG z graczem. Mam nadzieje, że chociaż dostanę wyjaśnienie, o czym tam rozmawialiście w komentarzach.

Ważna uwaga – Mając ze sobą przyjaciół, zróbcie im te karty. Przydał by się jakiś inny mechanizm, ale cóż, trzeba korzystać z tego co jest. Druga sprawa, odgrywając kilka swoich postaci, używajcie jakiś przedmiotów ich symbolizujących. W ten sposób luzacko możecie prowadzić dialogi w pierwszej osobie i nie mylić innych, kto teraz mówi podnosząc przedmiot który jest powiązany z daną postacią. Z drugiej strony możecie po prostu dialogi między swomi postaciami przeprowadzać w trzeciej osobie. Używałem obu sposobow, oba działały.

Drugi akt

Na drugiej sesji, zjawiliśmy się bez Grzegorza.

Dotarliśmy do wioski, gdzie okazało się, żę wiesniacy schywtali Marię, kobietę którą wspominali Mnisi w swoich zapiskach. Została oskarżona o sprowadzenie zagłady do mnichów. Była najładniejsza w wiosce, więc szybko doszliśmy do wniosku że jest niewinna. Jednak kolejne zdarzenia, kazały nam podważyć nasze osądy, jak np. bójka zakończona śmiercią jednego z amantów lub fakt, że byliśmy obserwowani przez jakiś ludzi z lasu.

Sytuacja w wiosce była bardzo ciekawa, ponieważ oprócz zdarzeń na zewnątrz, mieliśmy pewne kłopoty wewnątrz ekipy. Cały czas wisiała nad nami wizja Karyjskiej Inkwizycji, rozważaliśmy ucieczkę ze wsi (bardziej moja postać niż Ojciec Dagomir), potem Ojciec pokazał mi list, który widzieliśmy w pokoju Opata, który się powiesił. Ten list niby zaginął ale ostatecznie cały czas był w rękach Dagomira. Ten w końcu mi go pokazał opowiadając jednocześnie o swojej przeszłości, a ja zdębiałem – ktoś wiedział, że tutaj jestem i wysłał do Opata list z informacją o mnie i mojej tajemnicy. W tym momencie przestłałem ufać Ojcu. Kiedy Aghata zobaczyła ten list, kompletnie się rozsypała i uciekła na zewnątrz. Nie rozumiałem co się działo, ale myślałem, że ma to związek z moją kwestią.

Ten list był niesamowitym patentem, który przygotował nam Trzewik. Wyjaśnienie pod koniec tekstu.

Moi sojusznicy okazali się strzałem w dziesiątkę. Moja postać nie była w żadeń sposób wytrenowana do walki, od tego miała Szramę. Kiedy przyjechał do nas Szef Ochrony Inkwizytor, ruszyliśmy razem na rebeliantów, którzy czaili się w lesie. Ja kierowałem Szramą, dzięki czemu nie ominął mnie ani jeden kawałek sesji.

Problemem był brak Grzegorza – Próbowalem uwzględniać w rozmowach Inkwyzytora, ale ani Trzewik ani Maciek tego nie podtrzymywał, tak więc był to jeden wielki nieobecny.

Ważna kwestia – PDki otrzymywaliśmy na poczatku sesji, jednocześnie przypominają sobie co się działo na poprzedniej. Trzewik rozdzielał PD nie za udane/nieudane rzeczy, czy fajne pomysły, ale raczej to, w jak dużym stopniu dane zdarzenie wpłyneło na nasze postacie.

Akt trzeci

Właściwie to była ona chyba najkrótsza z tej serii. Grześka nadal nie bylo, więc praktycznie odpuściliśmy sobie odzywanie się do jego postaci. :)

Grand Finale miało miejsce w siedzibie Inkwizytora (Jego Ekscelencji). Facet prowadził zakład gdzie przetrzymywał umysłowo chorych. Parę dziwnych osób się tam czaiło, najważniejsze, że czuliśmy coraz bardziej, że mamy przesrane.

Ostatecznie, użyłem Aghaty, aby wpakować nas w jeszcze większe kłopoty – Aghata nie wierzyła w winę Maryji, i chciała ją uwolnić. Ogłuszyła strażnika, ale ten zdążył ją zobaczyć.

Żeby było jasne, od początku chciałem zrobić coś mocnego swoją postacią, ale nie chciałem zrobić niczego, co nie pasowało by do postaci Charlesa. Użyłem zatem mojej drugiej postaci, której działanie było mocno uzadanione. I tak wesolutko pogorszyłem sytuację. Wkrótce opublikuje tekst tłumaczący po co to zrobiłem i jak możecie sami tego używać na swojej sesji.

Ostatecznie, jeden z pacjentów uciekł ze swojej celi i został zabity. Dla Charlesa był to znakomity pretekst aby się wyrwać z tego miejsca i najzwyczajniej jechać dalej do stolicy w Karze.

Ojciec jednak został na ostatnie przesłuchanie. I na tym skończyła się nasza przygoda. Ew. kontynuacja będzie działa się kilka miesięcy później.

Mega spoiler, który wyjaśnia sprawę listu (zaznacz linijkę poniżej):

List pokazywał naskrytszą tajemnicę osoby, która ją czytała.

Podsumowanie

Bardzo fajnie grało mi się z Maćkiem, ponieważ traktował sesje podobnie jak ja – Poważnie na wierzchu dla klimatu, pod spodem na luzako, podśmiewując się nieco z niektórych sytuacji po sesji czy kiedy Trzewik wychodził z Grześkiem na zewnątrz podczas pierwszej sesji.

Trzewik jest fajnym MG. Sesji w tym stylu nigdy bym sam nie poprowadził (Mam ochotę zagrać w klimatach monastyra na jakiejś działającej grze), ale grając u niego, kiedy to on odwalał całą tą szopkę z przygotowaniem się do gry, było bardzo fajnie. Umożliwił mi silne oddziaływanie na sytuacje w grze – kto przeczyta scenariusz, ten dowie się czemu.

O Grześku trudno coś powiedzieć, ponieważ grał tylko jedną sesję.

Grałem po raz pierwszy w Monastyr. To była gra w którą zawsze chciałem zagrać. Nie poprowadzić, ale zagrać. Jednak nawet pomimo szukania graczy z zamiarem poprowadzenia im M. nie mogłem znaleść kogoś poza moim przyjacielem, który także lubił klimaty przegranych szlachciców z honorem.

Zagrałem i było fajnie. Tylko, że ja widzę Monastyr inaczej. Mocniej, gwałtowniej i na większą skalę. Potem poprowadził bym tą grę Trzewikowi i zobaczył bym jego reakcje. Heh, kto wie, może będę miał wpływ na drugą edycję Monka?

Scenariusz Przeciw Pierwszemu Przykazaniu

[KB6] Śmierć w RPG

[KB6] Śmierć w RPG

Wpis powstał w ramach Karnawału blogowego nr 6 o tematyce śmierci, ciągniętego tym razem przez Glinthora

Trzewik uknuł teorię, że Gracze mają gdzieś NPC’ów, dopóki naprawdę nie zżyją się ze światem.
Dogs in the Vineyard to gra, która potwierdza jego teorię, jednak pokazuje, że ten proces można niesamowicie przyspieszyć.

Dokładniej, modyfikacja pomysłu ja-prozaca którą dopracował i spisał Arioch, Ninja Princess Usagi-chan Go, gdzie gracze wcielają się w Królicze Księżniczki Ninja, które wędrują po krainie Kwitnącej Wiśni i osądzają tych, którzy występują przeciwko woli Cesarzowej.
Sama gra, DiTV opiera się na pomyśle, że gracze mają możliwość osądzania innych postaci poprzez mechanikę gry, nie zaś bazując na widzimiesie MG. Read the rest of this entry