Tag Archives: The Shadow of Yesterday

TSoY #2

TSoY #2
TSoY #2

Cała historia rozpoczyna się 42 miesiące temu, kiedy wraz z Magdą Redone Wilamowską (teraz szczęśliwą mężatką) przetłumaczyliśmy The Pool oraz InSpectres Startup. Bądźmy szczerzy, nie był to wyczyn szczególny, bo obie gry zajmowały po kilka stron.

Tak się składa, że mam skłonności nauczycielskie oraz poczuwałem się do pewnej misji. O ile charakter wnikał z wielu skomplikowanych spraw, to misja pochodziła z dość oczywistego dla mnie źródła – przeczytałem masę artykułów dotyczących rpg i na bardzo wielu się zawiodłem. Jestem też praktykiem i o ile lubię w towarzystwie sobie pogdybać o różnych sprawach, to chciałem przekazać konkretną wiedzę opartą na moich doświadczeniach i konkretnych przykładach. Sądziłem i nadal sądzę, że konkretne techniki czy sposoby gry będą najlepiej ukazane w formie pełnego dokumentu gry a nie rozsianych artykułów czy nawet zbioru porad w rodzaju Graj Fabułą.

Marzec 2008 to moment kiedy mój mentor rpgowy, ja-prozac, zaproponował mi abym zajął się tłumaczeniem The Shadow of Yesterday, z uwagi na to, że gra była udostępniona na Creative Commons, a z drugiej strony uważał, że większa gra znacznie lepiej dotrze do świadomości graczy w Polsce. Ludzie poważniej będą traktować coś, co ma więcej niż te parę stron, mówił.

Redone ze zwykłą dla niej radością i entuzjazmem zgodziła się mi pomóc z tłumaczeniem, oceniając, że w dwa tygodnie skończymy tłumaczenie. No cóż, śmiałe to były przewidywania, tak samo jak śmiałe były nasze plany. Jak już wiecie, wszystko potrwało jednak trochę dłużej.

Na początku pomagał nam trochę Karol Szabel Marcjan, jednak życie porwało go w swoje objęcia, odrywając go ostatecznie od pracy z nami. Tak więc rozdział po rozdziale tłumaczyliśmy podręcznik. To był czas nieustannego siedzenia na forum Forge, gdzie TSoY miał swoje oficjalne podforum. Duży problem stanowił fakt, że na początku nie grałem w ten tytuł a chcąc szybko naprawić ten błąd, zacząłem prowadzić go gdzie tylko mogłem. Na Absolona, jak ja wtedy gwałciłem tą wspaniałą grę…

Można by się zastanawiać, czemu zatem wybrałem ten tytuł do tłumaczenia? Czy było to dziełem przypadku, czy po prostu wystarczało polecenie gry od mojego mentora?

Na początku myślę, że obie odpowiedzi były prawdziwie. Jednak rozpoczęcie pracy nad czymś to jedno, zaś trwanie w decyzji to już zupełnie inna sprawa. Rozpocząć jest bardzo prosto, ale jak popatrzycie sobie na te 42 miesiące to może choć trochę uświadomicie sobie determinację moją i całego zespołu ludzi pracując nad grą o której przez długi czas nikt nic w Polsce nie wiedział.

Wracając jednak do źródła decyzji kontyunuowania pracy nad grą – im więcej się o niej dowiadywałem i lepiej ją znałem poprzez czytanie for czy prowadzenie, tym bardziej moje oczy się otwierały. Miałem do czynienia z grą wspaniałą.

Oczywiście, Wasze zdanie może być zupełnie inne, ale powiedzcie, czy coś słabego utrzymało by mnie przy czymś przez 42 miesiące? Zwłaszcza, że do początku 2010 roku nie była to moja gra (o tym napiszę w następnych odcinkach) a zupełnie obcej mi osoby? Na to już musicie odpowiedzieć sobie sami zapoznając się z podręcznikiem lub nadchodzącymi recenzjami.

30.30 Pozycjonowanie w fikcji

30.30 Pozycjonowanie w fikcji
30.30 Pozycjonowanie w fikcji

Time for Advanced Fuckery.

Dużo na swoim blogu poświęciłem podstawom. Dzisiejszy temat jest jednocześnie totalną podstawą, rpg 101, ale jednocześnie nie jest to prosta rzecz z powodu pewnej nieintuicyjności.

Więc czym jest pozycjonowanie w fikcji? W wielkim uproszczeniu jest to przedstawianie postaci w wyobrażonej scenerii, fabule itp. Może to być to opisanie swojej postaci jako wielkiego osiłka, opisanie w historii jego postaci bójki w których uczestniczył, wykupienie mu dużej siły podczas mechanicznego zapisu przy tworzeniu postaci. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej, ponieważ lista jest znacznie dłuższa.

Mówiąc o pozycjonowaniu mam na myśli takie rzeczy jak przedstawienie postaci, ukazanie jej w odpowiednim świetle lub miejscu. W filmie zajmie się tym scenarzysta umieszczając postać w odpowiednim otoczeniu i szeregu zdarzeń, reżyser i aktor którzy zadbają o wykonanie tej wizji czy nawet sztab od makijażu, oświetlenia, montażu itp.

O co więc całe zamieszanie? Żeby ukazać odpowiednio postać, musi zgrać się wiele czynników. W filmie ludzie wiedzą co tworzą, jednak w grach fabularnych mamy dużą dozę improwizacji, która przekłada się na spore utrudnienia podczas komunikacji na sesji. Bo na czym miało by to właściwie polegać? Przerywam sesję i mówię „Hola Hola, nie podoba mi się zupełnie na sytuacja, zróbmy powtórkę tej sytuacji?”.

Aby upewnić się, że twoja postać będzie odpowiednio sportretowana:

  1. Utwórz obraz postaci – Jeżeli nie będziesz posiadał wzorca swojej postaci, to podczas gry nie będziesz się miał do czego odnieść.
  2. Nie twórz wizji przyszłości – W sytuacji, kiedy planujesz wynik sytuacji które jeszcze nie zaszły w grze, po pierwsze może do nich po prostu nie dojść, po drugie wynik tych sytuacji może odbiegać od twoich przewidywań. Rozczarowania biorą się z oczekiwań.
  3. Nie upieraj się przy wzorcach – powiedzmy, że stworzyłeś postać, która nie pasuje do obecnych poczynań grupy i przebiegu fabuły. Masz dwa wyjścia – zgłosić sprzeciw lub pójść na ugodę.
  4. Bądź aktywny – Tworząc sytuacje w grze będziesz miał większy wpływ na fikcję niż gdybyś tylko reagował.

To są ogólne porady, które wydaje mi się, że można zastosować w większości rpg. Jednak zbiór porad jest znacznie większy, jeżeli zawężamy sposób gry. Przykładowo w Wolsungu postacie mogą posiadać Gadżety. To przedmioty które są częścią postaci, uzupełniają ją tworząc zgraną całość. To bicz i kapelusz Indiana Jonesa, to Nautilus kapitana Nemo, miecz Jedi. Są tam konkretne zasady które dają większą możliwość pozycjonowania postaci gracza w fikcji – przedmiot jeżeli zostanie utracony wróci do postaci na początku następnej sesji. Innym przykładem z tej gry to ustalona konwencja, która ułatwia innym osobom interpretację czynów naszej postaci na sesji.

W The Shadow of Yesterday mamy do czynienia z niesamowicie silnym mechanizmem kluczy, które są bardzo mocnym sygnałem od gracza dla reszty w jakich sytuacjach chce aby postać była stawiana. Innym elementem to system konfliktów, który pozwala na klarowne wyjaśnienie sytuacji spornej – przykładowo, kiedy postać zakrada się do komnaty strażniczki, MG widząc sytuację konfliktową powinien się upewnić do czego sytuacja dąży. Jednak jeżeli nie zrobił by tego tj. nie upewnił się o co chodzi graczowi, to ten korzystając z mechaniki gry może wyklarować tą sytuację przez zgłoszenie konfliktu z własnej strony np.:

G: „Wkradam się do komnat księżniczki.”

MG: „Masz problem, bo są tam czujni strażnicy i bez problemu Cię pochwycili”

G: „Ej, konflikt. Chcę dostać się do komnaty księżniczki i ją uwieść”

MG: „Aaa, to po to do niej przyszedłeś. Czyli jak, Uwiedzenie księżniczki vs Złapią Cię i skażą w następstwie na Szafot”.

G: „Nie przesadzasz?”

MG: „Jak chcesz, możesz się wycofać”.

To nie wszystko co mogę napisać na ten temat – jest on znacznie obszerniejszy, z uwagi na to, że jest moim zdaniem jednym z fundamentów. Przykładowo, pozycjonowanie w fikcji nie pozwala na stworzenie działającego systemu dla dwóch osób grających przeciwko sobie – sytuacja w fikcji jest bardzo uznaniowa, stąd należało by sprowadzić opisy tylko do nic nie znaczącego koloru – wtedy jednak mielibyśmy do czynienia z grą planszową czy karcianą. Zatem czekajcie na dalsze wpisy.

Napisałem parę tekstów które są w tym samym temacie:

4.30 Porady dla Graczy

13.30 Flagi

14.30 WTF Graczy?

28.30 Pytania

29.30 Pytania p2

 

 

TSoY #1

TSoY #1
TSoY #1

Wreszcie zdecydowałem się napisać coś od siebie na temat nie tylko TSoY ale i otoczki jaka jej towarzyszyła. To prawdopodobnie nie jedyny wpis dotyczący The Shadow of Yesterday w serii wspominkowo-rozkminiającej, stąd zresztą numer 1 w tytule wpisu.

Będę pisał o rzeczach dotyczących szukania ludzi do współpracy, o problemach podczas pracy przez internet, o terminowości i obietnicach, o przeszkodach, lenistwie i zniechęceniu. I o nadziei.

Jeżeli spojrzycie na datę ostatniego wpisu, zauważycie jak dawno coś publikowałem. Związane to było najpierw z moją pracą jako wychowawca na obozie rpg przed ponad 6 tygodni. To skutecznie wyssało moją dodatkową energię którą poświęcam na hobby. Z końcem pracy jako opiekun, obejmowałem obowiązki szefa działu konwentowego w Kuźni Gier. Chociaż Szef działu to dużo powiedziane, bo dział składa się z jednej osoby, czyli mojej. Tak czy inaczej, dzięki temu możecie zobaczyć mnie na większości konwentów fantastycznych w kraju – to bardzo sympatyczna i dająca radość praca.

Swoją drogą, ten tekst zrywa z moim postanowieniem, że będę starał się jak najmniej pisać o sobie na blogu który ma dotyczyć tylko rpg. Jasne, tytuł Po prostu Darken wskazuje na coś innego, ale to ma swoje konkretne uzasadnienie. Mój nick „Darken” powstał, kiedy sam go sobie nadałem wchodząc do hobby. Skoro mój nick jest ściśle powiązany z tym co robię w hobby, wydawało mi się to naturalne, że tak właśnie nazwę mojego bloga. Czy to autolans oceńcie sami.

Powodem czemu opiszę coś więcej o sobie, jest to, że nie mogę opisać pracy nad TSoY bez opisywania siebie. Włożyłem w to wszystko sporo pracy i efekt tej pracy stał się częścią mnie.

Zdradzę Wam mój sekret i moje marzenie. Chcę, aby TSoY okazał się kamieniem milowym w Polskim RPG. Zarówno ze strony mechanicznej, jak i wydawniczej i skończywszy na modelu współpracy. Nie chodzi tutaj o stawianie na pedestale mojej osoby, ale pracy którą wykonałem z paczką naprawdę świetnych ludzi. I ta praca jest wartością, którą chciałbym, aby inni docenili.

TsoY już teraz jest dla mnie sporą Wartością. Praca nad nim utrzymywała światło nade mną kiedy było mi źle w życiu.

Tak więc dziękuje wszystkim, którzy docenili lub dopiero docenią ten kawałek pracy i tym, którzy pracowali ze mną nad nim.

Grojkon i Fanfest

Grojkon i Fanfest

W ciągu dwóch tygodni zaliczyłem dwa konwenty. Całkiem niezły wynik, trzeba jednak pamiętać, że w związku z Monastyrem współpracuje blisko z Portalem – co przekłada się na wspólne wyprawy na kony.

Grojkon

Całkiem sensowny konwent. Organizacyjnie nie mam do niego zastrzeżeń, wszystko praktycznie przebiegało gładko. Niby mały konwent, a jeżeli chodziło o sponsorów to szok. Rozdawane za darmo krówki, Duże Tymbarki dla prowadzących prelekcje, spory sklepik z nagrodami oraz bodajże 3 stoiska (W tym portalu).

Wybrałem się na konwent z ponad 50 broszurami informacyjnymi o The Shadow of Yesterday i być może dlatego udało mi się zebrać 6 osób na prelekcji. Generalnie jestem cierpliwym człowiekiem i jeżdżąc od konwentu prowadzę lub opowiadam o grze, przyzwyczaiłem się już do tego, że prezentacja nie znanej nikomu gry to ciężki kawał chleba.

Na prelekcje o RPO, którą także prowadziłem, przyszło z 6 osób. Nikt z nich nie słyszał wcześniej o tej grze, więc to pokazuje, że nawet gra od znanego wydawnictwa musi na początku przebyć podobny etap co np. samodzielnie tworzona gra. Tylko, że wydawnictwo posiada więcej kanałów informacyjnych i może pompować info przez net, fanów którzy powtarzają między sobą informacje o kolejnej grze, plakaty na konwentach czy osobiście przy stoisku z grami do sprzedania.

Jedyne zastrzeżenie to szczegół ze strony www. Zajrzałem do działu „Kontakty” i pomstowałem na brak telefonu do kogokolwiek. Telefony były podane w zakładce organizatorzy, ale zawsze można umieścić to w paru miejscach.

FanFest

Organizacyjnie nie podołano w paru miejscach. Na stronie nie pojawiły się informacje o gdzie ten konwent po pierwsze się odbywa (te dane były jednak na konwentowej stronie polter.pl), albo jak wygląda program konu. Nawet Portal nie dostał żadnego e-maila i tak, kiedy przyjechaliśmy na miejsce (Multi i Basia, jego żona) okazało się, że mam od razu iść na prelekcje o Monastyrze, która została ustalona na 9 rano, zaś RPO zaraz po niej. Muszę natomiast pochwalić osoby które przybyły na spotkanie, choćby za to, że przyszli na prelekcje o tak wczesnej porze. Dodatkowo kupa świetnej rozmowy, z jednym bardzo ważnym wnioskiem – Przełamanie smaku poszczególnych krajów.

Co do Promowania TSoY…

Dziękuje Squid i Aeth za naprawdę zarąbistą sesję. Szybko dogadaliśmy się, a kiedy poczułem, że naprawdę załapaliście o co chodzi w grze i zaczęliście naprawdę aktywnie grać byłem wniebowzięty. Naprawdę świetna sesja, świetnie spędzone pięć godzin.

Swoją drogą, Portal był jednym stoiskiem na tym konwencie, przez co poznałem większość ludzi którzy wpadli na konwent. Przyjemna rzecz.

W niedziele miała się odbyć prelekcja TSoY o 13. Prelekcja Widmo normalnie. Jednak znalazła się trójka śmiałków, a potem ta grupa zmieniła się w grupę dziesięcioosobową, która zachwyciła się grą. Kocham Was chłopaki, żałuje, że musiałem już wtedy jechać – pogadał bym dłużej i poprowadził bym sesję.

Tak więc generalnie, pomimo moich zastrzeżeń do organizatorów, to świetnie się bawiłem na tym konwencie.

Specialny dodatek – Recenzja restauracji Frasses

Obok szkoły w której odbywał się FanFest była całkiem niezła restauracja szybkiej obsługi. Specializuje się ona głównie w różnych hamburgerach, które w sumie całkiem przypominają pomysłem te z MC.

Zjadłem tam Duplo, czyli coś ala Bigmac, ale z większymi kotletami. Generalnie całkiem smaczna kanapka, i to bardzo tania. Za cały zestaw (całkiem ok frytki i cola) zapłaciłem 10 zł.

Wypróbowałem też francuskiego hotdoga, który kosztował jakąś mała sumę w rodzaju 3.30. Ciasto w którym była osadzona parówka było bardzo dobre, jednak smażona parówka i za słodki ketchup zepsuł ogólną wartość smakową. Dzięki życzliwości Basi, spróbowałem też włoskich lodów, które w mojej ocenie była całkiem dobre. Multidej, który jest specjalistą od tego typu lodów ocenił je bodajże na 4 z małym minusem w skali od 1-5.

To żyje, czyli co się stało?

To żyje, czyli co się stało?

Padły mi moje dwa adresy: quickpress.pl i tsoy.pl

Nie miałem pieniędzy na kolejny rok utrzymania domen. Dałem ciała. Nie mogłem się zapożyczyć, ponieważ mam parę długów do spłacenia a wykupienie tych adresów nie było na szczycie listy moich priorytetów.

Oba adresy zostały wykupione zaraz po zakończeniu  okresu ochronnego dla domen. Trudno.

Problem byłby lokalny i tylko mój, gdyby nie fakt, że byłem w trakcie prowadzenia Puszki Pandory i dostałem też Karnawał Blogowy. Puszka Pandory będzie kontynuowana, a KB ruszy jutro.

Tak więc przepraszam. Moja wpadka.

Nowy adres dla The Shadow of Yesterday to tsoy.darken.pl

Puszka pandory odbywa się pod tym adresem: Puszka Pandory 2 Spotkanie na drodze

Plany, dokonania i wspomnienia.

Plany, dokonania i wspomnienia.

Gry-Fabularne.com

Staram się nie robić osobistych notek, bo co kogo interesuje, co jadłem na obiad (od tego jest twitter).

Jednak chciałem się trochę pochwalić.

Ruszył serwis gry-fabularne.com. Ja tam tylko rzuciłem pomysł miesiąc temu, Trzewik go podchwycił i kiedy dowiedziałem się, że już następnego dnia miał dwie kolejne chętne osoby do współpracy (Multidej i Yubi), zacząłem tworzyć serwis.

Read the rest of this entry

a TSoY się toczy dalej…

a TSoY się toczy dalej…

[stextbox id="alert" float="true" width="200"]Kliknij, aby dowiedzieć się czym jest TSoY![/stextbox]Prace nad The Shadow of Yesterday trwają nieustannie.* Na ostatnim konwencie poprowadziłem dwie sesje, z czego ta pierwsza skopała mi zad – dziewczyny z którymi grałem dały czadu.

W sprawozdaniu ze Starego Portu zdradziłem, że gotowe są już karty kluczy. Obecnie jest ich 23 (brakuje jeszcze kluczy dla poszczególnych mieszkańców krain). To mało. Dlatego kluczy do czasu premiery Papieru** będzie 54. Skąd taka liczba? Jak ktoś jest sprytny, to się domyśli.

Obecnie tylko wąska grupa osób ma dostęp do podręcznika – nie chcę aby przypadkowi ludzie dostawali niepełny tekst. Jeżeli jednak chcecie dorwać podręcznik w starej wersji, na stronie tsoy.pl jest instrukcja jak to zrobić.

*Oprócz momentów które poświęcamy na sen, jedzenie, naukę i pracę.
**Tak, wiem papier już dawno miał swoją premierę. Natomiast Papier jest zastrzeżoną nazwą dla papierowej wersji TSoY. :)

Po Starym Porcie

Po Starym Porcie

Stary Port

Kiedy rano przyjechałem na konwent, na miejscu zebrało się już z dziesięć osób, czekających na sesje.

I nikogo chętnego do sesji w The Shadow of Yesterday. Ludzie wpadający na konwent jadą zagrać w coś co znają, lub w coś o czymś słyszeli i chcieli by to zobaczyć na żywo.

Xiselektor zapowiedział że wpadnie, ale jak okazało się, nie mógł tego dnia z powodów zdrowotnych wpaść do nas. Widzicie? Fani gry chociaż nieliczni, są do powstrzymania tylko przez poważne sprawy.

Ostatecznie jednak sesja TSoY odbyła się – spotkałem się na dwie niezdecydowane panie, które chciały zagrać ze swoim znajomym, jednak z jakiś powodów nie mogły. Kiedy mój umysł wreszcie zaczął normalnie myśleć, przypomniałem sobie, że znam jedną z nich. Tak więc zaprosiłem obie dziewczyny do niezobowiązującej sesji fantasy. Read the rest of this entry

W Cieniu Starego Portu

W Cieniu Starego Portu

BerserkerO Stary Porcie pisałem wcześniej tutaj.

Sesja TSoY

Zefir zeskoczył z konia zanim ten zdążył wyhamować pęd galopu. Wpadł do rzeki, amortyzując upadek i przeturlał się po nadbrzeżu, jednocześnie wyciągając miecz. Kiedy wstawał, ciął pierwszego strażnika, wysyłając w górę fontannę krwi.

- Zabić go – krzyknął przywódca rabusiów zanim krew zdążyła spaść w dół, barwiąc rzekę karmazynowo- To tylko jeden człowiek.

- Tak – pomyślał Zefir – A was jest tylko pięciu.

Krew opadła.- Czterech.

Ciął nisko, wkładając w to całą siłę ramion. Jeżeli Ci dwaj mieli by przeżyć, ta rana nie pozwoliła by im już nigdy parać się rabowaniem. Gdyby Ci dwaj mieli by przeżyć.

Zefir zasłonił się przed ciosem włóczni ciałem jednego z właśnie zabitych bandytów. Tylko koci refleks, szkolony od małego, pozwolił mu uchylić się przed rzuconym sztyletem. Jednak nie był niepokonany. Sztylet zamiast w głowę wbił mu się w pierś.

Herszt bandytów zamarł w pozycji rzutu. Po chwili stanął jednak spokojnie, widząc, że boleśnie zranił wojownika.Kiedy krew Zefira zaczęła kapać w nadbrzeżny piasek, wraz z włócznikiem, zaczęli szykować się do ataku z dwóch stron naraz.

Wtem, człowiek trzymający włócznię zabulgotał niczym kura podczas zarzynania. Herszt spojrzał się na swojego kompana. Potem na wystającą strzałę z jego gardła.

Zefir wiedział, że musi się spieszyć. Aylia była niedaleko, a wraz z nią On. Rozpędził się na oniemiałego Bandytę i i długim szczupakiem skoczył, uderzając go w pierś. Obaj runęli w dół wodospadu. Jeszcze zanim spadli podjęli walkę, którą na chwilę przerwał upadek do zbiornika poniżej.

Ponownie zwarli się w morderczym pojedynku, tym razem pod wodą. Po krótkiej szamotaninie, Herszt w pewnym momencie jakby o czymś sobie przypomniał i wyrwał sztylet z ciała wojownika. Utrata krwi, ból, zmęczenie trzy dniowym pościgiem odezwały się ze zdwojoną siłą.

Cios nie nadszedł. Zefir ze zdziwieniem patrzył na włócznie która z olbrzymią siłą przeszyła najpierw wodę a potem samego łotra. Zaraz potem jakaś postać zanurkowała w ślad za śmiertelnym pociskiem. Goblin chwycił
barbarzyńcę za rękę wyciągając go ku górze.

Korvelius wyciągając Zefira na skalisty brzeg patrzył ze wściekłością na lekkomyślnego młodzieńca.

-Nie… Nie musiałeś – zaczął – mnie ratować.

Goblin spojrzał się w górę wodospadu na Aylię. Pomachał jej, że wszystko w porządku. Pomachała mu łukiem, jakby pokazując ulgę.

-Człowieku, gdyby nie ona, poczekał bym aż tamten by Cię zabił. Pamiętaj o tym następnym razem, kiedy znowu zapragniesz ukraść mi moją ofiarę.

Goblin chwycił go w pół, wrzucił sobie na plecy i rozpoczął długą wspinaczkę w górę wodospadu.

Informacje o sesji

Phillipe Niszczyciela Świtu zazdrosnym okiem patrzył na posiadłości swojego sąsiada, Charlesa Zenitu. Niedawno wysłał oddział żołnierzy, aby zrobili wypad na granicę ich terenów by ukradli i spalili co tylko wpadnie im w oko. Z siedziby Phillipe do granicy jest dwa dni drogi piechotą.

Problem w tym, że oddział nie wrócił. Ostatnia wiadomość, jaka dotarła od udziału, to ta, informująca o założeniu obozowiska na noc w ruinach Iohnsgaard.

Chodzą plotki, że w ruinach zalęgły się przedziwne szczury, wielkości dziecka albo zgarbionego starca. Jednak Phillipe nie wierzy w byle bzdurę o jakiś zwierzakach. Węszy w tym działanie Charlesa. Organizuje drugą wyprawę, na której czele stanie on sam. W końcu, jeżeli chcesz zrobić coś dobrze, musisz zrobić to sam!

Postacie, które wezmą udział w przygodzie będą do wyboru z puli.

Raczej wszyscy będą wojownikami lub wojownikami-łotrzykami (Wiecie, Conan w sumie zajmował się często kradzieżą). Twoja postać może być częścią świty Philliphe, jednym z najemników, osobą powiązaną z kimś, kto był członkiem zaginionej wyprawy.

Jeżeli ktoś nie ma przeciwko, aby jego postać zaczynała sesje ranna, może wcielić się w któregoś z żołnierzy z poprzedniej wyprawy.

Nie ma żadnego problemu, aby postać była osobą lojalną Chalresowi. Czy to jako szpieg w szeregach Philliphe czy jako osoba, która wejdzie do akcji dopiero w Iohnsgaard.

W Cieniu Innych

W Cieniu Innych

Zefir by GunarDAN

Chciałem Wam opowiedzieć, co dzieje się z The Shadow of Yesterday. Zapraszam zatem za kulisy całego przedsięwzięcia.

Na początku chciałem zostawić sprawę tak jak jest. Dokończyć tłumaczenie rozdziałów o świecie Near, wrzucić to wszystko na sieć i iść dalej.

Jednak  zobaczyłem, ile pracy włożyli w to inni ludzie, zdecydowałem się pójść dalej.

Seji i Ys zajęli się redakcją tekstu – tłumaczenie będzie bardziej po polsku. Harv dokończył tłumaczenie ostatnich rozdziałów. Gunardan zaczął rysować.

Czym ja się zajmuje w tym wszystkim? Jestem przede wszystkim koordynatorem. Poprosiłem o pomoc parę osób i Ci ludzie byli na tyle szlachetni, że zgodzili się mi pomóc.

Wcześniej współpracowałem jeszcze z Redone i Szabelem podczas tłumaczenia pierwszych rozdziałów. Pomagały mi wtedy jeszcze dwie osoby, które chcą pozostać anonimowe. Straszliwym błędem było by nie wspomnieć o czarodzieju Drozdalu, który stworzył profesjonalny layout dla pierwszej wersji podręcznika. Dziękuje im wszystkim za to.

Prawda jest taka, że bez nich nie przetłumaczył bym ani jednego rozdziału. Pierdolnął bym tym pomysłem i pierwszym akapitem w marcu 2008 kiedy pomyślałem, że po tłumaczeniu The Pool i demo InSpectres (w tym modyfikacji UnSpeakable) warto zająć się czymś bardziej ambitnym.

Bez nich byłbym niewiele bym zdziałał.

Razem z nimi mogę coś zmienić.